Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=GlZjxQw-vtU :)
Otwieram oczy. Leżę na łóżku. Wodzę oczami po pomieszczeniu
w którym się znajduję. Ściany są białe. Nie ma tu nic oprócz jakiejś maszyny w
kącie i łóżka na którym leżę. Nie ma okien. Pokój oświetla jedynie mocne światło lamp na suficie. Nagle otwierają się
szare drzwi które znajdują się naprzeciwko mnie . Wychyla się zza nich Raven.
Spostrzega , że się obudziłam i wchodzi do środka. Uśmiecha się. Boże … Jaki on
ma cudowny uśmiech.
- Jak się czujesz?
-Lepiej . Co mi się stało?
Podchodzi bliżej .
-Nic poważnego. Po prostu zemdlałaś. To ze stresu. Byłaś
nieprzytomna jakieś półgodziny. Przełożyli nasze wywiady do czasu aż nie
dojdziesz do siebie. – wyjaśnia mi wszystko- Serio miałaś aż taką tremę?
Zauważyłem , że jesteś nieśmiała ale…
Chwilę milczę.
- Nigdy nie występowałam przed taką publicznością i jeszcze
przed całym krajem. Dałam plamę z tymi punktami. Chciałam jakoś zdobyć publikę .
No wiesz… Bałam się że mi się znowu nie uda. I co ja sobie myślę? Że mi się uda
wygrać igrzyska? Nie mam szans…
- Tak nie możesz mówić. Każdy ma szanse.
Wzdycham z podirytowaniem
- Nie każdy. Chyba że zawodowcy. W naszym dystrykcie był
tylko jeden zwycięzca. W ciągu 55 lat istnienia igrzysk! Jedyną osobą która
może przynieść dwunastce kolejnego zwycięzcę , jesteś ty. Ja na pewno nie.
Powoli siadam. On milknie. Wiem , że nie mam szans. To
koniec . Muszę pogodzić się ze śmiercią.
-Kiedy mnie stąd wypuszczą ? – pytam
Wypuścili mnie jakąś godzinę później. Potem minęło kilka
minut i już siedzę na przeciwko Cesara i patrzą się na mnie setki oczu.
-Jak czułaś się po tym jak dowiedziałaś się , że zdobyłaś
tak mało punktów?
- Byłam zawiedziona i trochę zła. Zrozumiałam że mam małe
szanse na wygraną , ale mimo to będę walczyć. –mówię stanowczo i uśmiecham się
do publiczności. I rozlegają się brawa. Te słowa popłynęły z moich ust jak
strumień wody. Sama jestem zadziwiona tym że zdołałam skleić wypowiedź mającą
sens.
-Wygram igrzyska i pokażę że nasz Dystrykt też potrafi!
Niech sobie nikt nie myśli że jesteśmy słabi ! – strzelam słowami jak z
karabinu maszynowego. Do końca nie myślę nad tym co mówię. Kilka pytań o moją
rodzinę i przyjaciół , i mój czas się kończy. Schodząc za kulisy czuję jak mój
nagły przypływ pewności siebie i determinacji odpływa ze mnie. Mijam Ravena
który wychodzi na scenę.
-Raven , czy możesz nam zdradzić , jaką umiejętnością tak
bardzo zachwyciłeś organizatorów?
-Hmm… Sam się nad tym zastanawiałem . Moja rodzina nie jest
zbyt bogata- mówiła , a na jego twarzy jawił się smutek. – Często musiałem polować. Potrafię dość dobrze
posługiwać się łukiem , nożem i włócznią.
- A więc na pewno posługujesz się tymi narzędziami świetnie.
A powiedz nam, co ci się podoba w Kapitolu?
- Tu jest pięknie. Wszystko jest takie nowoczesne ,
luksusowe i monumentalne. Najbardziej spodobały mi się tutejsze prysznice. –
dodaje ze śmiechem
Jego wywiad również się kończy i idziemy do apartamentu.
Wieczorem wcześnie kładę się spać , bo chcę się wyspać przed
tak ważnym dniem. Długo jednak nie mogę zasnąć , a gdy mi się to w końcu udaje
to męczą mnie koszmary. Wstaję i wychodzę z pokoju. Zmierzam w stronę balkonu i
mijam pokój Ravena. Zatrzymuję się tam na chwilę i gdy już chcę iść dalej ,
drzwi się otwierają. Odskakuję od nich lekko wystraszona.
- Nie śpisz co? – pyta z troską
Ja tylko kręcę głową na ‘’nie’’. Wychodzi i teraz idziemy
razem na balkon. Siadamy na ławce i patrzymy na panoramę śpiącego Kapitolu.
- Rodzice mnie znienawidzili – zaczyna , a ja spoglądam na
niego . Nie spogląda na mnie tylko patrzy się w nieistniejący punkt przed sobą.
– Gdy zaczęło brakować kasy , stałem się zbędnym a wręcz problematycznym
przedmiotem. I gdy zacząłem im robić kłopoty i zrobiłem się aroganckim dupnie ,
mieli mnie dość. Przestali się do mnie odzywać.
- Pożegnali się z tobą ?
- Tak.
Oboje umilkliśmy . Czuję że robię się senna. Opieram głowę o
jego ramię, wahając się. Myślę że mnie odepchnie, ale on tylko obejmuje mnie ramieniem.
-Zaśpiewać ci coś? – szepcze w moje włosy.
-Mhm – mruczę sennie
Od razu do moich uszu
dobiega cichy , bardzo piękny głos , który śpiewa ,,Drzewo Wisielców’’ To
bardzo znana piosenka. Mama zawsze ją nuci gdy robi obiad. Śpiewa naprawdę
pięknie. Z zachwytem wsłuchuję się w jego
melodyjny głos.
- Pięknie śpiewasz – mówię rozmarzona
- Mama mnie nauczyła. Pochodzi z bogatego domu i chodziła na
lekcje śpiewu. Przekazała mi to co sama umiała. Zawsze powtarzała że mam
niezwykły talent. – uśmiecha się.
- Twoja mama była bogata? – pytam
- Tak , jej ojciec był burmistrzem. Poznała tatę , zakochali
się w sobie , ale jej rodzice nie chcieli się zgodzić na ich małżeństwo. Wyrzekła się
rodziny i uciekła do niego. Zrezygnowała z dostatniego życia w imię miłości.
- Piękna historia – mówię i patrzę w jego oczy – Pośpiewaj mi
jeszcze.
Zaczyna śpiewać . Tym razem nieznany mi utwór. Otoczona jego
ramieniem zasypiam , usypiana jego kojącym głosem.
******************************
No i jest :) Nareszcie... Jeszcze raz Szczęśliwego Nowego Roku :*
Z wszelkie błędy przepraszam ..







