wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 6

Włącz :  http://www.youtube.com/watch?v=GlZjxQw-vtU  :) 
Otwieram oczy. Leżę na łóżku. Wodzę oczami po pomieszczeniu w którym się znajduję. Ściany są białe. Nie ma tu nic oprócz jakiejś maszyny w kącie i łóżka na którym leżę. Nie ma okien. Pokój oświetla jedynie mocne  światło lamp na suficie. Nagle otwierają się szare drzwi które znajdują się naprzeciwko mnie . Wychyla się zza nich Raven. Spostrzega , że się obudziłam i wchodzi do środka. Uśmiecha się. Boże … Jaki on ma cudowny uśmiech.
- Jak się czujesz?
-Lepiej . Co mi się stało?
Podchodzi bliżej .
-Nic poważnego. Po prostu zemdlałaś. To ze stresu. Byłaś nieprzytomna jakieś półgodziny. Przełożyli nasze wywiady do czasu aż nie dojdziesz do siebie. – wyjaśnia mi wszystko- Serio miałaś aż taką tremę? Zauważyłem , że jesteś nieśmiała ale…
Chwilę milczę.
- Nigdy nie występowałam przed taką publicznością i jeszcze przed całym krajem. Dałam plamę z tymi punktami. Chciałam jakoś zdobyć publikę . No wiesz… Bałam się że mi się znowu nie uda. I co ja sobie myślę? Że mi się uda wygrać igrzyska? Nie mam szans…
- Tak nie możesz mówić. Każdy ma szanse.
Wzdycham z podirytowaniem
- Nie każdy. Chyba że zawodowcy. W naszym dystrykcie był tylko jeden zwycięzca. W ciągu 55 lat istnienia igrzysk! Jedyną osobą która może przynieść dwunastce kolejnego zwycięzcę , jesteś ty. Ja na pewno nie.
Powoli siadam. On milknie. Wiem , że nie mam szans. To koniec . Muszę pogodzić się ze śmiercią.
-Kiedy mnie stąd wypuszczą ? – pytam
Wypuścili mnie jakąś godzinę później. Potem minęło kilka minut i już siedzę na przeciwko Cesara i patrzą się na mnie setki oczu.
-Jak czułaś się po tym jak dowiedziałaś się , że zdobyłaś tak mało punktów?
- Byłam zawiedziona i trochę zła. Zrozumiałam że mam małe szanse na wygraną , ale mimo to będę walczyć. –mówię stanowczo i uśmiecham się do publiczności. I rozlegają się brawa. Te słowa popłynęły z moich ust jak strumień wody. Sama jestem zadziwiona tym że zdołałam skleić wypowiedź mającą sens.
-Wygram igrzyska i pokażę że nasz Dystrykt też potrafi! Niech sobie nikt nie myśli że jesteśmy słabi ! – strzelam słowami jak z karabinu maszynowego. Do końca nie myślę nad tym co mówię. Kilka pytań o moją rodzinę i przyjaciół , i mój czas się kończy. Schodząc za kulisy czuję jak mój nagły przypływ pewności siebie i determinacji odpływa ze mnie. Mijam Ravena który wychodzi na scenę.
-Raven , czy możesz nam zdradzić , jaką umiejętnością tak bardzo zachwyciłeś organizatorów?
-Hmm… Sam się nad tym zastanawiałem . Moja rodzina nie jest zbyt bogata- mówiła , a na jego twarzy jawił się smutek. – Często  musiałem polować. Potrafię dość dobrze posługiwać się łukiem , nożem i włócznią.
- A więc na pewno posługujesz się tymi narzędziami świetnie. A powiedz nam, co ci się podoba w Kapitolu?
- Tu jest pięknie. Wszystko jest takie nowoczesne , luksusowe i monumentalne. Najbardziej spodobały mi się tutejsze prysznice. – dodaje ze śmiechem
Jego wywiad również się kończy i idziemy do apartamentu.
Wieczorem wcześnie kładę się spać , bo chcę się wyspać przed tak ważnym dniem. Długo jednak nie mogę zasnąć , a gdy mi się to w końcu udaje to męczą mnie koszmary. Wstaję i wychodzę z pokoju. Zmierzam w stronę balkonu i mijam pokój Ravena. Zatrzymuję się tam na chwilę i gdy już chcę iść dalej , drzwi się otwierają. Odskakuję od nich lekko wystraszona.
- Nie śpisz co? – pyta z troską
Ja tylko kręcę głową na ‘’nie’’. Wychodzi i teraz idziemy razem na balkon. Siadamy na ławce i patrzymy na panoramę śpiącego Kapitolu.
- Rodzice mnie znienawidzili – zaczyna , a ja spoglądam na niego . Nie spogląda na mnie tylko patrzy się w nieistniejący punkt przed sobą. – Gdy zaczęło brakować kasy , stałem się zbędnym a wręcz problematycznym przedmiotem. I gdy zacząłem im robić kłopoty i zrobiłem się aroganckim dupnie , mieli mnie dość. Przestali się do mnie odzywać.
- Pożegnali się z tobą ?
- Tak.
Oboje umilkliśmy . Czuję że robię się senna. Opieram głowę o jego ramię, wahając się. Myślę że mnie odepchnie, ale on tylko obejmuje  mnie ramieniem.
-Zaśpiewać ci coś? – szepcze w moje włosy.
-Mhm – mruczę sennie
Od razu do moich uszu  dobiega cichy , bardzo piękny głos , który śpiewa ,,Drzewo Wisielców’’ To bardzo znana piosenka. Mama zawsze ją nuci gdy robi obiad. Śpiewa naprawdę pięknie. Z zachwytem wsłuchuję się w jego  melodyjny głos.
- Pięknie śpiewasz – mówię rozmarzona
- Mama mnie nauczyła. Pochodzi z bogatego domu i chodziła na lekcje śpiewu. Przekazała mi to co sama umiała. Zawsze powtarzała że mam niezwykły talent. – uśmiecha się.
- Twoja mama była bogata? – pytam
- Tak , jej ojciec był burmistrzem. Poznała tatę , zakochali się w sobie , ale jej rodzice nie chcieli  się zgodzić na ich małżeństwo. Wyrzekła się rodziny i uciekła do niego. Zrezygnowała z dostatniego życia w imię miłości.
- Piękna historia – mówię i patrzę w jego oczy – Pośpiewaj mi jeszcze.

Zaczyna śpiewać . Tym razem nieznany mi utwór. Otoczona jego ramieniem zasypiam , usypiana jego kojącym głosem. 
******************************
No i jest :) Nareszcie... Jeszcze raz Szczęśliwego Nowego Roku  :*
Z wszelkie błędy przepraszam .. 
Być może jeszcze w tym roku uda mi się dodać nowy rozdział :) A jak nie to dodam w Nowym Roku XDD 
A więc Szczęśliwego Nowego Roku ... i niech los zawsze wam sprzyja :D 
Dziękuję za dużą liczbę wyświetleń i wszystkie wasze komentarze :) 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 5

          * Włącz :)  http://www.youtube.com/watch?v=DlGjxlevw-Y
O Boże … Poszło mi beznadziejnie. Raven spogląda na mnie ze współczuciem , jakby chciał mnie przeprosić za to ,że ma więcej punktów .
Nikt się nie odzywa.
-No , jestem z was dumny – mówi pijackim głosem Haymitch i upija łyk koniaku z butelki którą trzyma w dłoni.  Wychodzę z salonu i idę do swojej sypialni. Siadam na łóżku . Zakrywam twarz dłońmi i wybucham niekontrolowanym płaczem. Nie wiem czy to dlatego, że brak punktów może mi nie przynieść sponsorów czy z zazdrości o to , że Raven ma ich więcej ode mnie , że ma ich MAKSYMALNĄ ilość. Tylko on jeden zdobył 12 punktów. Kilka osób miało 11 , a najmniej miałam ja. Jest beznadziejnie. Czuję jak moja szansa na zwycięstwo staje się coraz mniejsza. Z tą paskudną myślą zasypiam w ubraniach. Rano budzą mnie promienie słońca , które grzeją moją twarz przez szybę. Dziś wystąpimy w programie Flickermana. Przeprowadzi z nami krótkie wywiady i kapitolińska publiczność lepiej nas pozna . Nigdy nie występowałam w telewizji , więc mam tremę. Wiem , że Cinna zrobi mi tak samo piękny strój jak na paradzie i wywołam zadowolenie wśród widzów i może w ten sposób uda mi się przyciągnąć do siebie sponsorów.
Od samego rana trwają przygotowania do dzisiejszego wydarzenia. Moi styliści robią mnie na bóstwo i mijają jakieś 3 godziny zanim przyjdzie Cinna i odbierze mnie od nich by pokazać mi cudeńko w które będę ubrana.
Sukienka jest naprawdę przepiękna. Długo nie mogę wyjść z szoku. Jest biała , cała w brylantach. Na górze są gęsto ułożone obok siebie a na dole sukni są posypane jak płatki śniegu. Mienią się przepięknie. Z tyłu jest wielka kokarda prawie na całe plecy.
Gdy ją ubieram , okazuje się , że jest trochę ciężka ale da się w niej chodzić. Przeglądam się w lustrze. Wyglądam olśniewająco. Na nogach mam skromne , białe pantofelki. Cinna związuje moje włosy w elegancki kok i robi mi dość mocny jak na mnie makijaż. Srebrny cień i gruba , czarna kreska okalająca całe oko. Twarz smaruje mi jakimś preparatem z brokatem , więc moje policzki mienią się tak jak suknia.
Nareszcie jestem gotowa. Wychodzę i od razu spotykam Ravena. Ma na sobie zwykły garnitur z czerwoną różą w butonierce. Włosy ma  ułożone na żel. Wygląda … Olśniewająco , zjawiskowo , niesamowicie … Aż nie mogę dobrać odpowiednich słów by określić jego idealny wygląd. Podchodzi do mnie, a moje serce jakoś szybko bije i nawet nie zauważam że złapał mnie za rękę. Dlaczego to zrobił?! Jesteśmy wrogami a nie sprzymierzeńcami. Mimo że mam opory to nie chcę puszczać jego ciepłej dłoni. Wychodzimy za kulisy i widzimy tu pozostałych trybutów. Czuję że zżera mnie trema , coraz bardziej. Robi mi się słabo i mam wrażenie że zaraz upadnę prosto w ramiona Ravena. Niekontrolowanie mocniej ściskam jego dłoń. Spogląda na mnie i chyba dostrzega strach  w moich oczach. Kciukiem delikatnie gładzi moją dłoń. Zaczynam czuć się niepewnie i niekomfortowo. Na scenę wychodzi trybulka z pierwszego Dystryktu.
Potem po kolei idą kolejni trybuci i w końcu przychodzi moja kolej. Jest mi tak słabo , że gdy puszczam dłoń Ravena i wstaję , cały świat zaczyna wirować. Robię krok i czuję ze nie mogę iść dalej. Stoję w miejscu , wszystko się kręci.
- Arrow!- słyszę za sobą znajomy głos.

Nagle on do mnie podchodzi. Coś mówi ale ja go nie słyszę. Czuję tylko jak ląduję miękko i nastaje ciemność.

************************************************
Mimo że ten rozdział jest krótki to jestem z niego dumna :) chyba mi się udał...  
Jakie fajne książki byście mi polecili ?  :)

niedziela, 22 grudnia 2013

Moja przyjaciółka dała mi piękny prezent na święta :) 
Zgrała mi soundtrack z WPO i własnoręcznie zrobiła okładkę płyty. 
Patrzcie ! :D 

PS. Już wkrótce nowy rozdział :) być może jeszcze dziś :) 
Oglądaliście?
Mały Manhattan :)
Świetny film :D I ten mały Josh :) awwww ...
A już za 2 dni Podróż do wnętrza ziemi :DDDD 

wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 4

*nie ma muzyki :((  *

 Kolejne kilka dni wyglądało podobnie. Dziś nadszedł dzień , w którym zaprezentujemy przed organizatorami nasze umiejętności i zostaniemy za to ocenieni w skali od 1 do 12.
Zżerają mnie nerwy. Wiem , że dobry wynik pomoże mi zdobyć sponsorów. Chcę dać z siebie wszystko. Po przygotowaniu się schodzę do jadalni gdzie zajmuję krzesło obok Ravena. Nasze spojrzenia się krzyżują i on lekko się uśmiecha. Odwracam wzrok.
Zajmuję się konsumowaniem mojego śniadania.
-Dziś macie się wykazać ! Zrozumiano ?- mówi stanowczo Haymitch.
My tylko kiwamy głowami. Spoglądam na talerz Ravena. Nawet nie tknął jedzenia.
- Nie jesz? – pytam się go
-Nie mam apetytu.
Wstaje i wychodzi szybkim krokiem. Kontynuujemy jedzenie. Nagle z jego pokoju dobiega nas krzyk. Zrywam się z miejsca i szybko tam biegnę.
-Raven!
Chłopak biega po pokoju jak oszalały i jakby czegoś szuka. Jest roztrzęsiony. Przestaje krzyczeć ale nadal panikuje.
- Co ty robisz ?! – pytam niecierpliwa.
Nie odpowiada . Kompletnie wytrącony z równowagi siada na łóżku. Próbuje miarowo oddychać. Jego twarz jest cała we łzach. Podchodzę do niego i siadam obok. Głaszczę go po plecach i mówię kojąco.
-Mam dość ! – wyrywa mi się – Czemu oni tak świetnie dbają teraz o nasze życie skoro zaraz i tak się pozabijamy ?!!?! A no tak… Chcą widowiska !!! Tylko po co ???!!! Nie mogą nas od razu powystrzelać?! Czemu ten Kapitol jest tak pochrzaniony , że podoba im się jak nastolatki się zabijają??!! Niedorozwoje mózgowe , które nie wiedzą że zabijanie jest złe!! Ci ludzie żyją jak w raju i nie wiedzą co to prawdziwe cierpienie dlatego to ich bawi!!! Idioci!!!!
- Uspokój się , proszę – mówię delikatnie. On z powrotem siada na łóżku. Zakrywa twarz dłońmi i zaczyna szlochać. Ja przyjacielsko obejmuję go ramieniem.
- Wszyscy to bardzo przeżywamy , ale nic nie poradzimy na to . – szepczę głaszcząc go po ramieniu. Tak mi go szkoda. Nie ma w życiu łatwo. Zawsze zgrywał twardziela . Wszyscy mieli się go bać , a tymczasem to chłopak o delikatnym sercu które łatwo zranić. Nikt by normalnie nie pomyślał że ktoś taki potrafi płakać.
W końcu się uspokaja.
Siedzimy w Sali i czekamy aż nas wywołają. Powoli sala się opróżnia i w końcu zostajemy tylko ja  i Raven. W środku cała się trzęsę . Słyszę w głośnikach:
-Arrow Severin.
Wstaję i podchodzę do drzwi.
- Powodzenia! Daj z siebie wszystko – słyszę za sobą i odwracam się do niego. Uśmiecha się , odwzajemniam ten uśmiech i wychodzę. Rzucam nożami. Strzelam z łuku. Nic szczególnego. W sumie nie idzie mi najlepiej. Uwielbiam strzelać w tarczę z łuku. Robiłam to prawie codziennie , ale nie jestem jakąś profesjonalistką. Mija kilka minut i słyszę :
- Dziękujemy , panno Severin.
Wychodzę . Co teraz będzie ? A jeżeli źle mi poszło ? Organizatorzy nie mieli za ciekawych min. Docieram do apartamentu . Raven przychodzi chwilę po mnie. Chyba poszło mu lepiej niż mi , bo uśmiecha się pod nosem. Pod wieczór siadamy w salonie , przed telewizorem . Rozpoczyna się program . Cesar Flickerman prezentuje trybutów i ich ilość punktów przyznanych przez organizatorów.
- Alex  , Dystrykt 2 , punktów 10
- Kornelia , dystrykt 3 , punktów 7
-Alice , dystrykt 5 , punktów 8
- Colin , Dystrykt 8 , punktów 11.
- Raven , Dystrykt 12 , punktów … 12 –
Jest w szoku . Wszyscy mu gratulujemy.
- Arrow, Dystrykt 12 – denerwuję się – punktów … 6

Cooo? , myślę.

COOOOO??
Znalazłam to w jakiejś gazecie XD masakryczny błąd ... -,- 

A tak Btw , w wigilię leci na TVN 7 o 20.00 ,,Podróż do wnętrza ziemi'' z naszym Joshem <333 
Awww :)
Lubicie go ? :) 

piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 3

                                           
-Chcecie się szkolić razem czy osobno ?- pyta Haymitch
-Osobno – odpowiadamy równocześnie
Zaczynam od strzelania z łuku.
Spostrzegam Ravena na stoisku z sidłami. Jest skupiony . Precyzyjnie zakłada sidła.
Muszę przyznać , że jest w tym lepszy ode  mnie. Po kilku godzinach strzelania z łuku i rzucania nożem udaję się ze wszystkimi na stołówkę . Na obiad podają nam pięknie przyrządzoną potrawkę z kurczaka.
Po całym dniu szkolenia zasypiam bardzo szybko.
W nocy śnią mi się koszmary. Jestem na pustyni lodowej. Wokół mnie się ogromne skały skute lodem. Tak strasznie nienawidzę zimy , lodu i mrozu. Moja nienawiść do tej pory roku zapewne wzięła się skąd , że przeżyłam w dwunastce zimę stulecia. Temperatura spadająca nawet do -30 stopni , zawieje śnieżne i tysiące ofiar tej paskudnej pogody. Zima ta trwała całe trzy miesiące. Zginęło w tym czasie wiele znajomych mi osób , w tym jeden z moich przyjaciół Josh i zostali mi tylko Mike i Sofie .
Skały które mnie otaczają zaczynają się schodzić i duszą mnie w sobie . Jest mi przeraźliwie zimno i wpadam w coraz większą panikę , wywołaną tym że mam klaustrofobię.
Ogromna lodowa skała zerwała się z lodowca i leci prosto na mnie…

Budzę się z krzykiem.
 ****************************
Dziś niestety bardzo króciutko :( bo nie zdążyłam napisać więcej a bardzo chciałam dziś dodać ...

piątek, 6 grudnia 2013

Catching Fire ...

Zrobiłam to jakiś czas temu z plasteliny.  Arena trochę słabo wyszła ... 


                                 


:)

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział Drugi

                                                                   * Włącz : ) * 
http://www.youtube.com/watch?v=uKrCE1aYz7o

Moje stylistki Olivia , Viktoria i Melanie rozbierają mnie we wszystkiego co mam na sobie i kąpią mnie . Myją mi włosy i nakładają chyba z tysiąc odżywek a ciało smarują  tysiącem balsamów.
Kładą mnie na kozetce . Zaczęły robić ze mną wszystko co chciały. Depilują moje nogi i wszystkie inne części ciała jakie tylko trzeba .
- Ma bladą skórę – mówi Olivia do Melanie – Będzie potrzebny samoopalacz
Słysząc to mdli mnie , bo normalnie nawet nie przeszło mi na myśl by używać takich rzeczy .
Każą mi wstać i prowadzą mnie do kabiny gdzie karzą mi ubrać bieliznę i robią opalanie natryskowe. Moja skóra robi się ciemniejsza ale nie jest pomarańczowa. W sumie to nawet mi się podoba.
- Teraz nareszcie będzie mógł zobaczyć się Cinna.
Zostawiają mnie samą w pomieszczeniu gdzie przed chwilą robili ze mnie Kapitolońską piękność i czekam na mojego stylistę który ma dokończyć dzieło.
W pomieszczeniu nie ma nic oprócz kozetki na której siedzę . Ściany są gołe i całe białe.
Czuć od nich chłód. Posadzka wyłożona jest szarymi kafelkami , o chropowatej powierzchni.
Nagle słyszę jak za mną skrzypią drzwi. Gwałtownie się odwracam i dostrzegam  czarnoskórego , dość wysokiego mężczyznę . Jest bardzo skromnie ubrany jak na styl Kapitolu. Ma ciemne włosy i oczy , które zdobi tylko jedna cienka , złota kreska na górnej powiece. Podchodzi do mnie.
- Witaj! Nazywam się Cinna – mówi sympatycznie
- A ja … Arrow.
- Pięknie.
Zaczyna mi się przyglądać . Chodzi wokół mnie .
- Masz niezwykłą urodę – mówi po chwili.
Muska palcami moje włosy. Zaprowadza mnie do innego pomieszczenia , gdzie na wieszakach wiszą rozmaite stroje. Kolorowe i błyszczące. Tylko jeden z nich jest przykryty czarnym materiałem. Cinna ściąga go z wieszaka i rozpina suwa , a moim oczom ukazuje się piękna czerwona suknia. Na dole widać czarne akcenty a nad nimi czerwono pomarańczowe… Wtedy sobie uświadamiam co to … Czerń to węgiel a czerwień to płomienie. Mam po prostu pożar na sukni.
-To … jest piękne – odbiera mi mowę.
Ubieram ją i przeglądam się w lustrze. Wyglądam w niej pięknie. Naprawdę pięknie.
Robią mi fryzurę . Wielki kok ,w który wpinają mi różyczki w ognistych kolorach.
Potem makijaż. Czarne powieki…
Nie lubię tak mocnego makijażu , a to pewnie dlatego że go sobie nigdy nie robiłam.
Ale muszę przyznać , że prezentuję się nieźle.
Już po chwili znajduję się przy wyjściu na wielki plac , przez który przejadę wraz z Ravenem na rydwanie.
Raven się zjawia. Wygląda olśniewająco . Ma na sobie garnitur z takim samym motywem jak ja. Na dole nogawek czerń a wyżej płonie.
Wchodzimy na rydwan. Musimy stać dość blisko siebie. Czuję że dłonią przypadkiem dotknęłam jego dłoń i momentalnie ją odsuwam . Ruszamy.
W tle leci hymn Kapitol a my jedziemy i słyszymy wrzaski tłumu . Machamy im. Nawet w to nie wierzę ale na moje usta wkrada się uśmiech. Spoglądam na ekran . Nasze stroje prezentują się oszałamiająco. Docieramy do końca naszej drogi i stajemy przed budynkiem. Kilka metrów nad nami znajduje się ozdobny balkon na którym stoi prezydent Snow. Mężczyzna z siwymi włosami i siwą brodą uśmiecha się ,a przynajmniej próbuje zmyć z twarzy poważną maskę.
-Witamy was trybuci! Życzę wam pomyślnych Głodowych Igrzysk i nie los zawsze wam sprzyja.
Krzywię się słysząc jego słowa. Nasze rydwany ponownie ruszają i zjeżdżamy z placu .
Ponownie widzę Cinne i stylistkę Ravena , Sylvię.
Uśmiechają się do nas.
-Wypadliście rewelacyjnie – mówi Haymitch, który niespodziewanie wyłania się za rogu. Widzimy go pierwszy raz na oczy . Jest naszym mentorem… Pożal się Boże …
W ręku trzyma butelkę z tanim alkoholem z Ćwieka. Upija łyk i chwiejnym krokiem idzie ponownie w kierunku z którego przyszedł. Jedziemy do ośrodka szkoleniowego . Gdy docieramy na miejsce idziemy wraz z Effie , Cinną , Haymitchem i całą naszą ekipą do naszego apartamentu.
Najpierw mamy iść do naszych pokoi trochę i odświeżyć a potem przyjść do jadalni na kolację. Sam apartament robi ogromne wrażenie , a mój pokój jest niesamowity. Wielkie łóżko , równie wielka szafa , toaletka , telewizor plazmowy wiszący na ścianie i parę drobiazgów. Ściany są pomalowane na jasną zieleń . Na ścianie gdzie stoi łóżko ścianę pokrywają dodatkowo ciemnozielone wzory . Dopiero po chwili uświadamiam sobie że mają one przypominać las. Pokój jest zrobiony specjalnie dla mnie. O takim sobie nawet nie śniłam w najśmielszych snach. Biorę prysznic w bardzo luksusowej łazience i schodzę do jadalni na kolację .Są już tam Raven i Effie . Chwilę po mnie przychodzi Cinna i cała reszta.
Większość posiłku mija w milczeniu. Dopóki nie odezwie się Raven.
- Co mamy zrobić aby zdobyć sponsorów ?
Głos zabiera Effie.
- Musicie przede wszystkim być sympatyczni. Nie możecie być wrogo nastawieni do tego wszystkiego , ale jednocześnie musicie pokazać , że jesteście waleczni i groźni dla przeciwników.
Jutro zaczynamy szkolenie , więc muszę się porządnie wyspać.
Zasypiam szybko. W nocy budzi mnie głośny krzyk Ravena. Ma pokój obok mojego na piętrze naszego apartamentu , a reszta śpi na dole , więc możliwe że nawet go nie słyszą, więc to ja wstaję , aby zobaczyć co się z nim dzieje. Jego krzyk jest przepełniony bólem.
Szlag! , klnę w myślach gdy orientuje się że jego pokój jest zamknięty od środka.
Krzyk chłopaka nie ustaje , a ja wpadam w lekką panikę .
Pewnie nawiedzają go jakieś przeraźliwe koszmary z których nie potrafi się wybudzić. Wiem , że to straszne , bo mnie też dręczą czasami takie koszmary.
Wpadam na pewien pomysł. Z szufladki w mojej toaletce wyciągam wsuwkę do włosów. Wkładam ją do zamka z nadzieją że drzwi się otworzą. Udaje się .
Od razu wpadam do pokoju i podchodzę do łóżka Ravena. Chłopak wije się krzycząc. Jego twarz i szyja błyszczą się od potu. Zaczynam go powoli budzić. Po chwili udaje mi się to . Otwiera oczy i niespodziewanie , w jakimś dziwnym odruchu wpada w moje ramiona. Przez chwile mnie nie puszcza więc odwzajemniam uścisk . Głaszczę go po plecach aby go uspokoić i szepczę kojąco. Odsuwa się ode mnie .
Jest już spokojniejszy , zaczyna oddychać bardziej miarowo. Spogląda na mnie.
-Przepraszam – mówi i opuszcza głowę
- Ale za co ? – jestem zaskoczona
- Za to , że cię obudziłem i za fatygę … A i za to że się teraz na ciebie rzuciłem . Po prostu wpadam w panikę …
-Daj spokój. Nie masz mnie za co przepraszać. Wiem co to znaczy mieć koszmary. A teraz śpij.

Chłopak kładzie się i przykrywa kołdrą , a ja opuszczam jego pokój.

***************************************************
 Zapraszam :)   https://www.facebook.com/pages/Peeta-Bogiem-Trylogia-na%C5%82ogiem-Katniss-podstaw%C4%85-a-Gale-zabaw%C4%85/1419733374904718 
I liczę na wasze komentarze . Uwierzcie , lepiej i szybciej mi się pisze gdy je od was otrzymuję . Dają mi natchnienie :) 

środa, 27 listopada 2013

Rozdział Pierwszy

                                                                      *Włącz :) *


Pociąg rusza. Wciąż widzę smutne , wręcz zrozpaczone twarze moich rodziców . Widzę zapłakaną twarz Mike’a i rozhisteryzowaną Sofie.
Słyszę , że ktoś wchodzi do mojego przedziału . Zbliża się do mnie.
Domyślam się kto to ale modlę się w duchu by okazało się że to jednak nie ok. Ale nikogo nie obchodzi moja prośba.
-Będziesz pierwszą osobą którą zabiję – mówi Raven.
Spoglądam na niego . Uśmiecha się ..
Alee … Nie do wiary !
On płakał . Ma napuchnięte oczy . Szturcha mnie lekko w ramię.
Nie wiem czy to co powiedział mam odebrać jako żart.
Raven jest jednym z tych , którego wszyscy się boją . Jest silny , odważny i groźny.
Jego rodzina jest bardzo biedna. Nawet biedniejsza od mojej. Często kradnie jedzenie by nie umrzeć z głodu . Nie dziwię mu się .
Niektórzy , którym głód nigdy nie zajrzał w oczy , przepędzają gdy kradnie im coś z ogrodu i donoszą na niego Strażnikom Pokoju. Wiele osób go nie znosi . Włącznie ze mną.
Robił mi na złość od kiedy byliśmy dziećmi. Zabił mojego kota gdy miałam 6 lat.
Wiele razy w szkole wyzywał mnie i poniżał , w wtedy inni stawali po jego stronie.
Raven oprócz kradzieży nie popełniał żadnych przestępstw i unikał nielegalnych rzeczy.  Wiem , że w środku był dobry , ale zmieniła go nędza.
Przyjrzałam mu się z bliska . Był nieziemsko przystojny.
Miał brązowe , głębokie oczy .
Jego blond włosy były idealnie ułożone na żel.
Miał idealną , jasną cerę.
Chyba za bardzo się na niego zapatrzyłam …
- Halo tu ziemia ! – ocknęłam się – Co mi się tak przyglądasz?
- Nie nic- odpowiadam i spuszczam wzrok na ziemię .
Nastała między nami cisza.
Przerwała ją Effie , która wpadła trajkocząc jak szalona.
- Jutro WIELKI , WIELKI dzień ! – Raven wzdrygnął się słysząc jej piski.
Powiedziała nam co nas jutro czeka i wyszła.
Raven obdarza mnie ostatnim spojrzeniem i też wychodzi.  
Dochodzi już 22.00 więc postanowiłam że pójdę już spać by się porządnie wyspać przed tym ‘’wielkim’’ dniem.
Zdejmuję z siebie błękitną sukienkę i kieruję się do łazienki . Wchodzę pod prysznic , puszczam wodę i opłukuję swoje ciało. Czuję gulę w gardle. Moje oczy zalewają się łzami .
Myślę o mamie. Przypominam sobie jak się dziś ze mną żegnała .
Przytulam się do niej i czuję jej ciepło. Czuję bezpieczeństwo. Zaczynam płakać … Ona też płacze.
Wyprowadzają ją.
Wchodzi tata . Przytula mnie .
-Kocham Cię , tato – mówię przez łzy.
- Też Cię kocham córeczko.
Boję się , że mówimy to sobie ostatni raz.
Następnie przychodzi Sofie a potem Mike.
Pożegnanie z nimi jest bardzo trudne. Sofie cały czas wybucha płaczem , tuli mnie i mówi że mam być dzielna.
Mike od razu rzuca mi się w ramiona i nie puszczając mnie , mówi żebym walczyła i że wierzy z całego serca w to że wygram.
Wracam na ziemie. Myję się do końca i wychodzę spod prysznica.
Przypominam sobie że nie mam w co się ubrać do spania. Sięgam po ręcznik który leży na szafce obok umywalki i spostrzegam że leży tam również koszula nocna. Obwijam się ręcznikiem .Wycieram się i ubieram przygotowaną koszulę.
Opuszczam łazienkę . Odkrywam kawałek kołdry , wchodzę pod nią i zakrywam się po same zęby. Jest mi tak cieplutko i wygodnie. Przez ostatnie dni mojego życia zaznam trochę luksusów .
Leżę jeszcze długo nim udaje mi się zasnąć. Myśli rozpierają mi głowę .

W końcu zasypiam .

                                                                *******************
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału bo jest za krótki . :/ Nie miałam pomysłów a chciałam go dodać koniecznie dzisiaj. 
Komentujcie !
Jak macie pytania to pytajcie :  http://ask.fm/BelieberTrue99
i wbijajcie na https://www.facebook.com/pages/Nie-%C5%9Bpi%C4%99-bo-wygrywam-G%C5%82odowe-Igrzyska-3/545875598801997 

wtorek, 26 listopada 2013

Prolog

                                                             *Włącz :) *
                             

Koszmar się zaczyna.
Już został równo tydzień do dożynek
Cały 12 Dystrykt drży z przerażenia . Kim będzie ta dwójka nieszczęśników która pójdzie w tym roku na rzeź ?
Może to będę ja …
Ta myśl od razu mi się nasuwa gdy myślę o tym co nas czeka za tydzień.
Szczęście dopisywało mi przez 2 lata . Obawiam się , że w tym roku tak nie będzie .
Już słyszę jak Effie wyczytuje moje nazwisko.
Łzy napływają mi do oczu . Czuję tylko strach.
Wychodzę z domu by się trochę uspokoić. Od razu spotykam przyjaciółkę i jej chłopaka , Sofie i Michela.
Uśmiechają się  do mnie serdecznie , ale wiem że w środku przeżywają to samo co  ja . W końcu też mają 14 lat.
-Hej Mike! – witam się z nim przyjacielsko go obejmując i podchodzę do Sofie i ją również przytulam.
Ogarnia mnie smutna myśl . Oni tak bardzo się kochają . Co będzie jeśli któreś z nich trafi na arenę? A co będzie jeżeli trafią tam oboje?
- Zobaczycie już niedługo będę mieszkała w Wiosce Zwycięzców i będę pławić się w luksusach.- mówi Sofie.
Chyba zwariowała już ze strachu albo potrafi myśleć aż tak pozytywnie i nabijać się z takich rzeczy. Mike śmieje się i obejmuje ją w talii.
  Nadchodzi dzień dożynek. Wszyscy zbieramy się przy Pałacu Sprawiedliwości . Na scenę wychodzi burmistrz , mówi swoją tradycyjną przemowę , następnie to samo robi Effie i przystępuje do losowania.
Zaczyna tradycyjnie od kuli z nazwiskami dziewcząt. 

Kilka osób mdleje z nerwów inne tylko płaczą. Stoję pomiędzy Mike’em a Sofie i trzymam ich za ręce. Ściskam je coraz mocniej gdy Effie otwiera karteczkę , chwile na nią patrzy i otwiera usta by wyczytać trybulkę…  


poniedziałek, 25 listopada 2013

Napiszę swoją historię Igrzysk ...

Hej , jestem Monika i jestem wielką fanką Igrzysk Śmierci .
Kocham tą trylogię i zainspirowała mnie ona do napisania własnej historii :)
Pomysł był właściwie spontaniczny ale w głowie mam  pełno pomysłów jak będzie wyglądało moje opowiadanie. 
Mam nadzieję że wam się spodoba . Zapraszam do czytania :)