środa, 27 listopada 2013

Rozdział Pierwszy

                                                                      *Włącz :) *


Pociąg rusza. Wciąż widzę smutne , wręcz zrozpaczone twarze moich rodziców . Widzę zapłakaną twarz Mike’a i rozhisteryzowaną Sofie.
Słyszę , że ktoś wchodzi do mojego przedziału . Zbliża się do mnie.
Domyślam się kto to ale modlę się w duchu by okazało się że to jednak nie ok. Ale nikogo nie obchodzi moja prośba.
-Będziesz pierwszą osobą którą zabiję – mówi Raven.
Spoglądam na niego . Uśmiecha się ..
Alee … Nie do wiary !
On płakał . Ma napuchnięte oczy . Szturcha mnie lekko w ramię.
Nie wiem czy to co powiedział mam odebrać jako żart.
Raven jest jednym z tych , którego wszyscy się boją . Jest silny , odważny i groźny.
Jego rodzina jest bardzo biedna. Nawet biedniejsza od mojej. Często kradnie jedzenie by nie umrzeć z głodu . Nie dziwię mu się .
Niektórzy , którym głód nigdy nie zajrzał w oczy , przepędzają gdy kradnie im coś z ogrodu i donoszą na niego Strażnikom Pokoju. Wiele osób go nie znosi . Włącznie ze mną.
Robił mi na złość od kiedy byliśmy dziećmi. Zabił mojego kota gdy miałam 6 lat.
Wiele razy w szkole wyzywał mnie i poniżał , w wtedy inni stawali po jego stronie.
Raven oprócz kradzieży nie popełniał żadnych przestępstw i unikał nielegalnych rzeczy.  Wiem , że w środku był dobry , ale zmieniła go nędza.
Przyjrzałam mu się z bliska . Był nieziemsko przystojny.
Miał brązowe , głębokie oczy .
Jego blond włosy były idealnie ułożone na żel.
Miał idealną , jasną cerę.
Chyba za bardzo się na niego zapatrzyłam …
- Halo tu ziemia ! – ocknęłam się – Co mi się tak przyglądasz?
- Nie nic- odpowiadam i spuszczam wzrok na ziemię .
Nastała między nami cisza.
Przerwała ją Effie , która wpadła trajkocząc jak szalona.
- Jutro WIELKI , WIELKI dzień ! – Raven wzdrygnął się słysząc jej piski.
Powiedziała nam co nas jutro czeka i wyszła.
Raven obdarza mnie ostatnim spojrzeniem i też wychodzi.  
Dochodzi już 22.00 więc postanowiłam że pójdę już spać by się porządnie wyspać przed tym ‘’wielkim’’ dniem.
Zdejmuję z siebie błękitną sukienkę i kieruję się do łazienki . Wchodzę pod prysznic , puszczam wodę i opłukuję swoje ciało. Czuję gulę w gardle. Moje oczy zalewają się łzami .
Myślę o mamie. Przypominam sobie jak się dziś ze mną żegnała .
Przytulam się do niej i czuję jej ciepło. Czuję bezpieczeństwo. Zaczynam płakać … Ona też płacze.
Wyprowadzają ją.
Wchodzi tata . Przytula mnie .
-Kocham Cię , tato – mówię przez łzy.
- Też Cię kocham córeczko.
Boję się , że mówimy to sobie ostatni raz.
Następnie przychodzi Sofie a potem Mike.
Pożegnanie z nimi jest bardzo trudne. Sofie cały czas wybucha płaczem , tuli mnie i mówi że mam być dzielna.
Mike od razu rzuca mi się w ramiona i nie puszczając mnie , mówi żebym walczyła i że wierzy z całego serca w to że wygram.
Wracam na ziemie. Myję się do końca i wychodzę spod prysznica.
Przypominam sobie że nie mam w co się ubrać do spania. Sięgam po ręcznik który leży na szafce obok umywalki i spostrzegam że leży tam również koszula nocna. Obwijam się ręcznikiem .Wycieram się i ubieram przygotowaną koszulę.
Opuszczam łazienkę . Odkrywam kawałek kołdry , wchodzę pod nią i zakrywam się po same zęby. Jest mi tak cieplutko i wygodnie. Przez ostatnie dni mojego życia zaznam trochę luksusów .
Leżę jeszcze długo nim udaje mi się zasnąć. Myśli rozpierają mi głowę .

W końcu zasypiam .

                                                                *******************
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału bo jest za krótki . :/ Nie miałam pomysłów a chciałam go dodać koniecznie dzisiaj. 
Komentujcie !
Jak macie pytania to pytajcie :  http://ask.fm/BelieberTrue99
i wbijajcie na https://www.facebook.com/pages/Nie-%C5%9Bpi%C4%99-bo-wygrywam-G%C5%82odowe-Igrzyska-3/545875598801997 

wtorek, 26 listopada 2013

Prolog

                                                             *Włącz :) *
                             

Koszmar się zaczyna.
Już został równo tydzień do dożynek
Cały 12 Dystrykt drży z przerażenia . Kim będzie ta dwójka nieszczęśników która pójdzie w tym roku na rzeź ?
Może to będę ja …
Ta myśl od razu mi się nasuwa gdy myślę o tym co nas czeka za tydzień.
Szczęście dopisywało mi przez 2 lata . Obawiam się , że w tym roku tak nie będzie .
Już słyszę jak Effie wyczytuje moje nazwisko.
Łzy napływają mi do oczu . Czuję tylko strach.
Wychodzę z domu by się trochę uspokoić. Od razu spotykam przyjaciółkę i jej chłopaka , Sofie i Michela.
Uśmiechają się  do mnie serdecznie , ale wiem że w środku przeżywają to samo co  ja . W końcu też mają 14 lat.
-Hej Mike! – witam się z nim przyjacielsko go obejmując i podchodzę do Sofie i ją również przytulam.
Ogarnia mnie smutna myśl . Oni tak bardzo się kochają . Co będzie jeśli któreś z nich trafi na arenę? A co będzie jeżeli trafią tam oboje?
- Zobaczycie już niedługo będę mieszkała w Wiosce Zwycięzców i będę pławić się w luksusach.- mówi Sofie.
Chyba zwariowała już ze strachu albo potrafi myśleć aż tak pozytywnie i nabijać się z takich rzeczy. Mike śmieje się i obejmuje ją w talii.
  Nadchodzi dzień dożynek. Wszyscy zbieramy się przy Pałacu Sprawiedliwości . Na scenę wychodzi burmistrz , mówi swoją tradycyjną przemowę , następnie to samo robi Effie i przystępuje do losowania.
Zaczyna tradycyjnie od kuli z nazwiskami dziewcząt. 

Kilka osób mdleje z nerwów inne tylko płaczą. Stoję pomiędzy Mike’em a Sofie i trzymam ich za ręce. Ściskam je coraz mocniej gdy Effie otwiera karteczkę , chwile na nią patrzy i otwiera usta by wyczytać trybulkę…  


poniedziałek, 25 listopada 2013

Napiszę swoją historię Igrzysk ...

Hej , jestem Monika i jestem wielką fanką Igrzysk Śmierci .
Kocham tą trylogię i zainspirowała mnie ona do napisania własnej historii :)
Pomysł był właściwie spontaniczny ale w głowie mam  pełno pomysłów jak będzie wyglądało moje opowiadanie. 
Mam nadzieję że wam się spodoba . Zapraszam do czytania :)